Teraz opadly ze mnie emocje i nie umiem stworzyc opisu tak barwnego jak wczoraj, gdy wypadłam z tesco zanosząc sie histerycznym cichotem. Teraz jestem niemrawa i uleżana, bo caly dzien spedzilam przed kompem, jedząc i nie robiąc nic, zasłużenie. teraz jestem przerażona, bo jutro musze wstać po 5, PIĄTEJ, gdyż do pracy ide na SZÓSTĄ. Ale postaram sie cos wycisnąć, bo szkoda byloby nie podzielić się wrażeniami z mojego pierwszego dnia pracy jako "wykładacz towaru"....:P
Otóź, nie było tak jak myslalam, ze osiem godizn spędze siedząc sobie gdzies na kawałku przybrudznej tektury i wykładając czekolade/dezodoranty/pomysły na(temu tematowi moglabym poswięcić odrębną, mocno jadowitą notke;/). Otóz nie. Otóż osiem godzin spędziłam biegając wzdłuż dziesieciometrowej półki i ważąc kolosalne ilości ciastek i cukierków. Krojąc wielkie chałwowe bele. Naakładając po 3 kilo jaśków toffi i kulek czekoladowych po 5 złotych za kilo. Pietnastominutowa przerwe spędziłam szukając łazienki żeby napić sie wody z kranu, bo za darmo a ja biedna i półleżąc na ławce z tępawym wyrazem twarzy...Obsłuzylam potworne koleje ludzi, potworne ilości grubych bab z łakomie slizgającym sie po cukrze wzrokiem, jedną panią w ciąży ktora spędziła wczorajszy wieczor z krowkami, pare staruszek które mialy ze soba gazetke promocyjną i bardzo dbały oto żebym przypadkiem nie pomylila sie w cenie ciastek frmy bożena....ludzie na szczęście mili, nie to co dla akwizytorów:( Moej plecy wrzeszczą dziś, wrzeszczaly na tyle głośno że musialam im kupic paczke czipsów, wobec tego czuje że rosnie mi druga broda, normalnie aż swędzi od tego tlusazczu jaki pochłonęłam, aż laskocze od wzrostu jaki sie czyni. Mamm nadzieje że jutro też trafie na slodycze, bo przynajmniej wiem co ile kosztuje, no i może mi pare żelków o smaku coli jakimś cudem wpaść do kieszeni...mala to strata, 9,90 za kilo:>
A dziś...dzis mieliśmy z mężulem świąteczne śniadanie. Pancakes z bitą smietaną i borówkami, oszalamiająco dobre....a dlaczego, dlatego że mamy taką jakby rocznice:>


Film ktorego przepuscic nie mozna! Uwielbiam kino klasy zet, w ktorym zawsze jakieś potworne potwory typu zlośliwwy żywioł, krwiożercze skarpety, pszczoły czy też pola fasoli chcą zapanowac nad światem i nikt nie wierzy przejętym młodym naukowcom, a potem i tak wszyscy musza uciekać przed wsyztskim.

I na koniec małżenska mocno nosata twarz zastanawiająca sie nad pytaniem z egzaminnu gimnazjalnego, który zamieszczony w wyborczej zamienił nasze mózgi w pierze. Otóż, 22 grudnia, w dniu przesilenia zimowego wschód słońca najwcześniej zaobserwują mieszkańcy: Jokohamy, San Francisco (pozdrowienia dla Uli z ktorą sie lubimy lalala), Bombaju, czy Liverpoolu? To pewnie oczywiste, ale ja geografi jako takiej w szkole nienawidzilam, natomiast mąż ma chwile jakby impuls miedzy jego neuronami musiał przedzierać się przez zamieć snieżną...ale oczęta ma niekolorowane, same takie niebieściutkie <3
Udaje ja się spać znów, gdyż ta piąta...PIĄTA RANO;( A popołudniu przyjeżdza do nas Karinka. A w niedziele Kasieńka. i będzieemy miały super ciuszki i zapaszki i jadły jedzonko i pily alkoholiki i w ogóleńku będzie cudowniutko;>