Wczoraj był piątek, a ja w piątek zwykle mam wolne. Nie tym razem i nie przez następne tysiąc piecset piątkow tego semestru, bo mam zasraność zajęciami, w tym wykład na ósmą < dziki skowyt > i wykład z historii fotografii < mlask >, na ktorym to udało mi się zabłysnąć wyciągnąć ręke tak wysoko że prawie do gwiazd i pokraśnieć z dumy GDYŻ pani zapytała kto był na wystawie mugshotow w warszawie i powiedziałam że jaaa, jaaa byłam! w dodatku z ulą celebrytką, ale o tym pani nie powiedziałam, może nie zna.
Dziś była sobota, a ja nie spałam do 12, nie jadłam naleśników o 13, nie ogladałam powtórek nawspolnej do 15. Wstałam o 7 i jadąc autobusem zjadłam nadmuchana drożdżowkę, w domyśle z jabłkami, lecz bardziej z dziurą, jakby jelitem mokrym. Miałam bowiem ja zajęcia, zajątka, w szpitalu psychiatrycznym, riiili! Klinika nerwic. Niebieskie foliowe ochraniacze za zeta. Wesoła rozgadana dziewczyna męczona przez godzine przez dra od sajko opowiadała radośnie o swej anoreksji. Było prawie normalnie, tylko łazienki były bez klamek. Niesamowitość nagle zrobić coś po raz pierwszy w życiu, na przykład po raz pierwszy być w szpitalu psychiatrycznym i słuchać prawdziwego wycinka terapii. Jednak te studia takie najboring nie są...
Szukaliśmy kalendarza, bo mamy koniec lutego a nie niektórzy z nas nie maja jak pamiętać że za miesiąc okulista, a inni z nas że za dwa tyg trzeba wziąc udział w żenującej 'symulacji' rozmowy kwalifikacyjnej na zajęciach z psychopracy i wobec tego zmodernizowac swoje cv...;/ Mamy koniec lutego i w sklepach nie ma kalendarzy. Małżonkowi udało sie kupić jeden brzydki acz z kartkami dniami i miesiacami w kiosku,za piec złotych w zestawie z książeczką 'przepisy na potrawy mięsne' ktorej nigdy nie użyje bo robienie galarety czy też wędzonej szyny ic nat maj stajl. Ja nie kupiłam żadnego. Nawet internet mowi że cudny i pieruńsko drogi moleskine jest wyprzedany. O losie słodki ten rok będzie nie do zapamiętania.
Od miesiąca nie kupiłam żadnej szmaty, mimo że chciałam i probowalam. Od tygodnia codziennie mam na sobie bluzke w paski i codziennie inną, ale w końcu mamy wiosnę (niby pięc stopni ale dwa, lodowaty deszcz mżawa lub wicher i zgnilizna docierająca do każdego wolnego fragmentu ciała więc futrzana czapa przydaje sie nadal, ponadto buty nasiąkają błotem mimo grubej warstwy sprayu z serii 'nigdymokre'], prawie lato, więc sezon marynarski w pełni. faszon wiktymizacja jak sie patrzy.

21:04:33 dżablon
nie odmowilem jej powiedzialem ze jak mnie zaprosi na picie to przyjde a ona powiedziala
21:04:39 dżablon
ze za pozno bo jutro ma 4 godziny
21:04:40 kursu
21:04:44 napisala kursu
21:04:46 nie mogla napisac
21:04:50 angielskiego tylko napisala
21:04:56 dżablon
kursu zebym sie koniecznie zapytal
21:05:01 jakiego kursu
21:05:20 dżablon
ja to nie wiem
21:05:28 dżablon
ludzie sa tacy ciezcy;D
A tak mi sie chciało popisać i fote kwiatkow na lampce zrobić, to i macie, skarbuńki gołąbuńki, całusek < tuli >.