No i co u mnie, co u mnie...
Kto uważnie czyta twittera, wie że doskwierał mi popsuty tak zwany KIBEL. Było to przykre. Naprawde zlewałam treści wodą z wiadra. Okrutnie wulgarne, ale prawdziwe.
Przyjechał małżonek i naprawił. Mój dzielny mistrz. Małżonkowie to jednak jest to. Można razem iść do tesco po lody (truskawkowy grycan - 'the kids are all right', pistacjowy grycan - 'buddy'; truskawkowy lepszy). Można tańczyć w salonie do melodii własnego nucenia, taniec bolka i lolka, głupi taniec kreskówki której kolana zginają się w nadprzyrodzony sposób. Można nie iść na imprezę tylko leżeć i opowiadać sobie historie z dzieciństwa. Jestem do szaleństwa zakochana, może po części dlatego, że muszę tęsknić ;)
Byłam we Warszawie i okazało się coś smutnego. Przejechałam wiele mil ciasnym busem koło pani z pląsawicą huntingtona, która dwie godziny non stop trzepała głową, ubrana li i jedynie w wiskozowy z gracją lejący się tiszert i marynarkę oraz paletko przeszłam wiele mil we mrozie minus dwajścia tylko po to, żeby odbyć ośmiominutową rozmowę z innym niż poprzednio pracownikiem mojego wymarzonego miejsca praktyk i dowiedzieć się, że mi nie zapłacą. Trochę przykro, ale i tak trwam przy swoim. Przy swojej wyśnionej ścieżce kariery która najpewniej wpędzi mnie w narkotyki, albo we wdychanie oparów kleju. Cóż.
Dogadzałam sobie. Jakiś anonimowy dopraszał się o jedzenie, no więc proszę bardzo. Sprawa jest taka, jestem za biedna lub też zbyt wiele pieniędzy wydaje na łachy i alkohol, żeby mieć na pełnowartościowe albo chociaż ciekawe produkty typu mięso, czy inwencja. Uruchamiam zamrażarkę, albo robię rzeczy składające się z mleka i jajek. Moim odkryciem końca lutego ogłaszam kakao, jest fascynujące w swej czerni i mocy. Zupełnie znudziła mi się okropna papierosowa kawa która wysusza wnętrze moich ust. Teraz jest moda na kakao. Czarny nieslodki mocny gruby grzejący ręce pancake, to jest to. Oprócz tego wspaniałość znana nam wszystkim z disneya chyba, czy to chip i dale kradli sterty pancakes z syropem i masłem? Nie wiem kto, ale chwała mu za to. Kawałek masła na ciepłym, smażonym na suchej patelni naleśniku, polanym syropem... Aż chce się wić i krzyczeć i pozostać grubą świnią już na wieki...
(przerwa na jedzenie kanapki z klopsikami w sosie paprykowym i buraczkami, wytrącająca z rytmu i sprawiająca że autor chce skasować to co napisał do tej pory)
No więc this is why i'm fat:

Rzeczone pancakes, wybaczcie wręcz do granic przyzwoitości obsceniczne zdjęcie ale musicie wiedzieć, że uchwycić ześlizgujące się masło jest bardzo trudno.

Muffiny kakaowe z bananem, przepis tu.

Sobotnie śniadanie do łóżka. Miło jest wstać wcześniej i się krzątać w swetrze, na włosach mieć zawiązaną chusteczkę, która tworzy na czubku mnie śmigło, robić po cichutku konstelacje z naczyń na jednoosobowej tacy i czochrać złote loki opadające na czoło przerośniętego cherubina który furkocze gdy oddycha nosem. Mogłabym być kobietą zniewoloną przez kurestwo domowe.

Sobotni obiad, szalony dzień dziecka. Najlepsze lody truskawkowe świata, rzeczony grycan, posypane kruszonymi ciastkami 'przez maszynkę' wyrobu mojej babuni.

I dzisiejsze kakao. Obłędne. Czy kakao, samo kakao bez cukru, tuczy?
Także tak. Dziękuje wszystkim wspaniałym osóbkom z dobrymi serduszkami. Komentującym i czytającym. Nieczytającym też, za to że mnie inspirują. Swoim smrodem, lub swoimi słodkimi życiami. Dziękuję wszystkim, którzy kiedykolwiek napisali do mnie maila i tym, którzy pytają się jak to jest w Paryżu, bo oh, czuje się wtedy jak mały specjalista. Dziękuję Ci boziu że już jutro marzec a więc wiosna i wreszcie będę może mogła nosić moje nowe-i-jak-zwykle-ponad-stan-konta-i-kośćca-stóp buciki. Dziekuję Ci rossmanie że przeceniłeś róż bourjois i mam nadzieję że jutro przy świetle dziennym okaże się, że to dobry odcień i sie nie pogniewamy.
Jestem taka miła, bo ćwiczę przed występem w szkole. Mamy bowiem akredytację, a więc umyto podłogi, wypastowano outsourcingowym sprzątaczkom buciki, naprawiono kibel (ironiczny los), nakazano nie przynosić kserówek i wypowiadać się zacnie na temat uczelni. Niech no tylko ich spotkam. Niech no tylko.